Mediect Shining Silver - maseczka do twarzy ze srebrem

Cześć!

Niedawno otrzymałam kolejną paczkę ambasadorską z firmy Mediect. Są to kosmetyki do typowej pielęgnacji skóry z różnymi problemami, innymi słowy każdy znajdzie tu coś dla siebie.






Tym razem w paczce otrzymałam maseczki do twarzy w płachcie ze srebrem i kilka innych kosmetyków, o których dziś Wam chętnie napiszę. 



W skład paczki ambasadorskiej wchodziły: zestaw 3 maseczek w płachcie ze srebrem, 5 kapsułek serum anty-aging oraz premierowo 3 patyczki przeciw trądzikowe. 

Główny produkt całej paczki czyli maseczki w płachcie z aktywnym srebrem, w ilościu sztuk 3. Cena, 43 złote. Maseczka ma podwójną warstwę. Najpierw należy dopasować ją na twarzy a następnie ściągnąć pierwszą wartwę tak aby zostawić na buzi tylko siateczkową powłowkę ze srebrem aktywnym. Maskę należy pozostawić na około 20 min. Nadmiar serum wklepać w buzie. 




Wiecie, że uwielbiam maseczki w płachcie bo nie trzeba ich zmywać pod bieżącą wodą. Ogólnie teraz mój prywatny czas na pielęgnacje jest mocno ograniczony bo  moja 2,5 miesięczna córka ustawia mój dzień od rana do póżnego wieczora dlatego nawet te 15-20 min wieczorem to dla mnie jak dzień w spa ;) 

Kto jest świeżo upieczoną mamą na pewno mnie zrozumie :)

Wracając do maski to pozostawia skórę gładką, wyrażnie nawilżoną i odżywioną. Od x lat zmagam się z syndomem pandy czyli sińcami pod oczami i miałam wrażenie, że te 20 min maseczkowania troche moje siniaki rozjaśniło. 

Kolejnym kosmetykiem w paczce były sympatycznie wyglądające mini kapsułki, czerwone w kształcie serca z serum anty starzeniowym. Kapsułki "twist off" są bardzo łatwe w użyciu. W paczce miałam ich 5 sztuk ale w pełnej wersji opakowania jest ich o wiele więcej. 

Ostatnim produktem były sztyfty przeciwtrądzikowe, które można używać na wykwitające zmiany skórne lub takie, które już pojawiły się na buzi i są trudne do zwalczenia. Jest to produkt totalnie premierowy i innowacyjny, czegoś takiego jeszcze w polskiej strefie pielęgnacyjnej nie ma. 





Aby użyć sztyftu, który tak naprawdę jest patyczykiem higienicznym nasączonym płynem, należy taki sztyft przełamać na pół. Szczerze to przez dobre 10 min męczyłam się z otwarciem pociągając jednocześnie za dwa konce opakowania... dopiero po chwili zorientowałam się, że należy plastikowe opakowanie złamać w pół. 


Jestem mile zaskoczona i dziękuje firmie Mediect za paczkę ambasadorką. 
Nie mogę doczekać się kolejnej! 

Do następnego,






2 komentarze:

  1. Ładnie Ci w tej maseczce, a w ogóle to świetna recenzja, maska mnie zaciekawiła, sztyft też zwłaszcza dla córki. Nadmiar stresu w korporacji wychodzi jej w trądziku, nawet izotek niewiele pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam Twoje zdjęcie w maseczce na insta;) Fajna sprawa - a maseczki w płachcie to cudowny relaks i najlepsze ukojenie skóry. Uwielbiam!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dzięki z Waszą aktywność.
Jeśli obserwujesz mojego bloga, daj znać!

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics.

Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tak zwanych "ciasteczkach".

Copyright © 2014 Mint on Mars , Blogger